wrzos. malina. wspolnie i osobno.
Blog > Komentarze do wpisu
nigdy nie jest za pozno.

zawodowo ten rok jest trudny. we wszystkich projektach brakuje forsy. wszyscy sie stresuja, klienci zamiast 3-4 ofert zbieraja 7-9 ofert i w kazdym przetargu na film jest sie jednym z 9 walczacych, wiec i szanse na wygrana mniejsze a pracy wiecej. jestesmy zmeczeni. malina na obozie "adventure" w srodku lasu, bez komorki za to z porannymi kapielami w rzece. mielismy biegac do kina, plywac, jesc rzeczy ktorych malina nie znosi, ale nic z tego. pracujemy do pozna, jestesmy zmeczeni resztka sil zbieramy sie na wieczorny spacer. szybko robi sie ciemno, kropi deszcz i wieczorem jest bardzo jesiennie. jeszcze sie to lato porzadnie nie rozpoczelo a juz sie skonczylo. tak sobie wczoraj usiedlismy przed komputerem, zeby znalezc cos w toskani, w drodze na wakacje, na dwa trzy dni. same fajne domki, wszystko sliczne a nic nie cieszy. przestalismy sie gapic w kolorowe obrazki, wylaczylismy komputer i zaczelismy narzekac jak nam ciezko. maz zaparzyl nam rumianku i wczesnie poszlismy spac. a dzis rano maz usmiechniety:

 - jakos mi lepiej. chyba takie wspolne narzekanie dziala oczyszczajaco.

po 24 latach zrozumial.

zrobilismy sobie kawy i kazde ruszylo do tego naszego codziennego "obierania ziemniakow".

 

 

 

czwartek, 10 sierpnia 2017, lylowa

Polecane wpisy

  • malinowa wychowawczyni.

    malina jest na szkolnym polmetku. 4,5 roku za nia i tyle samo zostalo jej do matury. jeszcze nigdy nie rozmawialam z zadnym z jej nauczycieli. chodzimy tylko na

  • malinowy tatus.

    moj maz byl 6 dni w podrozy. z tego tylko dwie noce w hotelu. wiecej czasu spedzil w powietrzu niz na ziemi. niestety spie bardzo zle, kiedy on leci. budze sie

  • malinowy babel.

    malina poszla do szkoly w moich, dla niej troche - jak sie okazalo - za malych butach. wrocila z bablem na piecie. nastepnego dnia wrocila do domu z lekka gorac

Komentarze
2017/08/10 10:03:32
Ale jak to, ze Toskania nie cieszy?;)
Ja genu narzekania nie mam w ogole, jakas niepolska jestem pod tym wzgledem, to juz maz bardziej (choc nie za bardzo na szczescie;), on jest realista, ja optymistka;)
-
2017/08/10 11:45:33
u mnie w robocie tez normalnie tragedia, szefa mi nawet zmogło, a jak znalazłam w końcu kumatą dziewczynę i trzy miesiące żyliśmy spokojnie, że możemy chorować i brać urlopy, a tu mi koleżanka wczoraj pisze, że dziewczyna w szpitalu gdzie operują jej kręgosłup, całe szczęście że jestem na urlopie, wiedzą, że to dla mnie świętość i nie ruszą! jak się wie, jak ja, że to tylko jeszcze dwa lata, a potem wieczny urlop w ciepłej i słonecznej Portugalii, narzekanie nawet nie muska myśli ;)
a ponarzekać tez czasem trzeba :)
-
2017/08/10 12:17:30
tesso, ja tez raczej nienarzekajaca jestem, ale sa takie dni, ktore od rana do wieczora czlowiek obija sie od jednego problemu do durgiego i wieczorem jets niezle poobijany... i nawet kolorowe obrazki toskanskie nie pomoga.
-
2017/08/10 12:19:03
marga, operacja kregoslupa:(((
no wizja wiecznych wakacji jest piekna. ja na razie probuje przetrwac do najlbizszych wakacji.
-
2017/08/10 12:27:46
tak, minimum trzy miesiące zwolnienia i niestety dziewczyna może zapomnieć o tym, ze tu pracowała, firmy nie interesuje jaka choroba i dlaczego, trzy miesiące na chorobowym, po trzech miesiącach pracy, oznacza koniec kariery, a wielka szkoda, bo dziewczyna na prawdę kumata
-
2017/08/10 13:06:07
marga, takie wspolczesne niewolnictwo:( jak to czytam to od razu chce mi sie pracowac, bo i ja i maz znalezlismy firmy, ktore nam sie trafily jak slepej kurze ziarno.
-
2017/08/10 13:06:32
i jak sie to czyta, to naprawde nie ma sie prawa narzekac.
-
2017/08/10 13:19:22
Fajnie, ze Twoj maz rozumie, ze czasem marudzisz, zeby sobie pomarudzic, a nie zeby on cos z tym robił, naprawiał, ratował Cie itd :)
Ze wystarczy rumianek albo winko, pogłaskanie albo masaż stopek ;)
Na mnie jeszcze działa jak moj maz mówi - a weź to rzuć wszystko w cholerę i jedzmy w Bieszczady ;)))
-
2017/08/10 13:45:11
matylda, to ma moj maz tez opanowane do perfekcji: "rzuc to w koncu, nie bedziesz musiala latac, telefonowac w srodku nocy a wieczorem bedziemy siedziec nad woda..." i od razu robi mi sie lepiej.
-
2017/08/10 14:13:22
Mnie pomagaja, jesli wiem, ze tam w tych obrazkach niedlugo bede;)
Napisalam, ze nie narzekam, a wlasnie skonczylam polgodzinna rozmowe z kolezanka z filii z Monachium, jak to nas tu wszystko wkurza i jak mamy dosc;) Bo pol firmy na urlopie jeszcze (u nas), lub juz-(u nich) i z kazdym projektem czlek staje w polowie drogi i nichuchu dalej;)
Ale na koniec oczywiscie sie smialysmy i zdajemy sobie sprawe, jak na dobrze i puchato mamy w naszej firmie;)
Rzucania wszystkiego w diably i snucia planow co w zamian, to w ogole nie licze jako narzekania, bo w ten sposob sie masa urlopowych planow narodzila (juz spelnionych:), tudziez tych-co na emeryturze (za 100 lat swietlnych;)
Ja na szpilkach siedze, bo juz znamy dokladny termin odbioru mieszkania i wprawdzie jeszcze to troche, ale z drugiej strony na tyle niedlugo, ze ani sie czlowiek obejrzy, w pracy tez pare waznych projektow, ktore trzeba wykonczyc i jak nigdy, w tym roku, to juz bym chciala, zeby byly swieta i juz po wszystkim;)
-
2017/08/10 18:07:19
mój szef pracuje w firmie już 28 lat i przez te lata był dwa razy na zwolnienia, ostatnio wysiadł mu organizm i nerwy, i jak poszedł na zwolnienie, to jeszcze marudzili , ze pootwierane szychty zostawił, moja branża się nie cacka, a ja nauczyłam się nie cackać z nią "friss oder stirb" ...
-
2017/08/10 18:32:10
marga, to jest wstretne:( ale chyba wiele duzych frimytak wlasnie funkcjonuje.
-
2017/08/10 18:45:54
Calkiem niedawno wspominalam- zysk i wyzysk ;) ja ostatnio zaczynam pindolic, powoluje sie na mój stopien inwalidztwa i po prostu daje sobie na luz. Moge sobie w koncu na to pozwolic, bez obawy zwolnienia, zreszta po tylu latach i jubileuszu? :D
-
2017/08/10 18:50:57
spirit, a jaki jubileusz?:-)???
-
2017/08/10 19:20:10
a jest, spytaj mojego męża po trzydziestu dwóch latach w Lufthansie, od września idzie na podyplomowe studia, żeby być tak samo wartościowy, jak jest dzisiaj
-
2017/08/10 19:39:25
tesso, no to byly obrazki do wyboru zeby zatrzymac sie po drodze. same fajne miejsca, ale jakos nie moglismy sie nimi cieszyc:( ze zmeczenia.
-
2017/08/10 19:39:52
marga, jak to tak samo wartosciowy?
-
2017/08/10 20:06:03
Lyl, to nie dopuszczajcie az do takiego!
Moj brat wlasnie sie dowiedziel, ze kolega z jego pracy (ktora moj brat pare dni wczesniej opuscil i byl zegnany wielka impreza) zmarl na zawal serca w wieku 42 lat i to na weselu innego kolegi z tejze pracy. Dramat!
Zadna, ale to zadna praca nie jest tego warta, ja w firmie, ktora mojw zdrowie lekcewazy i traktuje z trepa nie wytrzymalabym nawet tygodnia! W zeszlym tyg.mialam isc do pracy na jeden dzen po prawie dwoch tygodniach urlopu, dostalam migreny i zadzwonilam rano, ze sie melduje chora majac gdzies, czy ktos przypadkiem nie pomysli, ze sobie urlop przedłużam. Ale na szczescie w mojej firmie takie glupie podejrzenia nie przychodza nikomu do glowy, dobry pracownik to zdrowy i wypoczety (i zadowolony) i tego sie trzymajmy:)
-
2017/08/10 20:13:14
Jammern auf hohem Niveau, Ale to nie znaczy, ze czasem nie można (a nawet trzeba). U nas zawsze zbieramy się na koniec narzekania tym samym: spójrz, zdrowi jesteśmy, mamy cudne dzieci, czego nam trzeba więcej? No niczego. Zawsze działa.
-
2017/08/11 09:19:01
alisku, no zdrowie jest dla nas tez najwazniejszym odnosnikiem, a ze ostatnie trzy lata troche nas poobijaly, nauczylismy sie je cenic jak skarb.
-
2017/08/11 09:21:39
tesso, my jestesmy mala firma i jak ktos choruje reszta musi wiecej dzialac, ale i tak nikt niczego nigdy nie podejrzewa i nie ma stresu z tego powodu, ale branza taka, ze nie da sie "lauwarm". zawal serca to najczestszy powod smierci producenta filmowego.
-
2017/08/13 19:08:33
Jubileusz pracy, dostalam dyplom, a w nim napisali mi, jaka to jestem oprzeswietna i jak moja prace cenia. W razie czego, gebe moge nim komus tym dyplomem utrzec ;)
-
2017/08/15 09:15:56
mój mąż ma bardzo odpowiedzialna prace, od niego zależy życie ludzie, dosłownie, na cala Lufthansę, jest takich jak on czterech i żeby dostać uposażenie, adekwatne do stanowiska, musi robić te podyplomowe, chociaż i bez nich robi, to co robi, i robi to dobrze, gdy skończy firma zwróci mu za studia trzy czwarte, tego co zapłacił, takie niby zachowanie twarzy, ale posmaczek zostaje ;)
no właśnie "lauwarm" ja bym skisła ... a mój mąż dostałby depresji, której nigdy nie miał ;) w pracy spędza się większość życia, a nudne i monotonne życie, to co to za życie :)