wrzos. malina. wspolnie i osobno.
Kategorie: Wszystkie | Malina | Praca, mąż | Wpisy z TS-u
RSS
wtorek, 31 grudnia 2013
alleluja:-)
co za rok pelen emocji, zdarzen i wydarzen. dobry a jakos tak nas pogonil, ze na koniec to juz resztkami sil. wszystkim "wrzosowemu" przyjaznym zycze pieknego sylwestra a potem dobrego 2014. do siego kochane wam i waszym najblizszym!!! a teraz ide tancowac:-) do zobaczenia za rok!!!
piątek, 13 grudnia 2013
co sobie pogadalysmy...

 

kochane, dziekuje za ksiazkowa dyskusje. mysle, ze kto kocha kindle pozostanie mu wierny i tak samo bedzie z

czytelnikami wiernymi papierowi. ale co sobie pogadalysmy to nasze:-)

 

wtorek, 10 grudnia 2013
prezenty mikolajkowe

jeden fajny i dwa niepotrzebne. juz sie kurza.

fajne, to noze z hmmm... porcelany? wydaja sie okropnie tepe a tna jak zyleta. rewelacja. estetyczne, z bialym ostrzem.

a niepotrzebne to kindle. tez estetyczne i tez z bialym... tyle ze ekranem. i nawet w pierwszym momecie pomyslalam, ze moze to i fajne? sciagnelam dwie ksiazki i tu rozczarowanie. myslalam, ze w tej formie ksiazki sa okropnie tanie i stad taki sukces czytnikow, ale dobre, nowosci sa o 1 euro tansze a nie maja ani okladki, ani zapachu ani mojego ulubionego stylu. poczulam sie oszukana, szczgolnie, ze akurat przyszly ksiazki, ktore zamowilam dla maliny pod choinke. w pieknych okladkach i na fajnym papierze, to jest takie mile trzymac je w dloniach.

drugie niepotrzebne to ipad air, cieniusienki jak blok rysunkowy. postawilam go na stojaku i wlaczylam zegar, bo zegar ma fajny. reszta nie dla mnie. wole cieniutki laptopek. malina troche sie zaciekawila, postukala, poprzesuawala i tez odlozyla. nie ma nawyku majstrowania w gadzetach. pewnie to sie jeszcze zmieni, ale na razie jest dobrze.

pamietam jak kiedys na mikolajki przychodzily paczki ze smakolykami, pachnacymi kosmetykami, ksiazkami, fajnym alkoholem, kawa, herbata - bardziej zmyslowe i swiateczne. czasy sie zmieniaja.

 

 

 

niedziela, 08 grudnia 2013
malina skaczaca.

 

w piatek malina przyniosla do domu jedynke ze sportu. jedynka jest tu najlepszym stopniem.

 - a za co? - pytam wyobrazajac sobie, ze dzieci musialy pokonac jakis tor trudnosci, skakac wzwyz, w dal lub cos rownie ekscytujacego.

nie pomylilam sie tylko co do skakania:

 - za skakanie na skakance.

 - za skakanie na skakance dostajecie stopnie?!! - dziwie sie. dla mnie skakanie na skakance to sport podworkowo-ogrodowy. myslalam, ze w szkole to moze tylko jako rozgrzewka, ale na stopien?

zeby zaliczyc skakanie na minimalny stopien trzeba bylo skakac do 40 bez "skuchy". w klasie sa tylko dwie jedynki, kilka innych stopni, a 6 dziewczynek nie zaliczylo i ma szanse poprawic sie w poniedzialek. i nie, nie sa to jakies chore dzieci, normalne 11-latki, ktore chodza na balet, na tenis, na taniec. a skakac nie umieja. widac skakanka wyszla z mody. nie do wiary.

 



piątek, 06 grudnia 2013
6.12

dziwny dzien. dobre przeplata sie ze zlym. straszne z pieknym. mile z niemilym. wesole ze smutnym. a wszystko szybko i intensywnie.

chcialbym czasem zabrac maline i meza, spakowac trzy wielkie walizy, wyjechac i zaczac zupelnie inne zycie. byc kims innym, miec innych przyjaciol, inna prace, nie rozmawiac, nie wspominac, zajac sie czyms, co mnie pochlonie, zajmie i sprawi przyjemnosc. miec inne marzenia i inne plany.

 

poniedziałek, 02 grudnia 2013
malinowy adwent

jak ja sie kiedys smialam z tych niemieckich mam, co to same sklejaja kalendarze adwentowe, skrecaja wience i inne cuda niewidy. puk, puk, puk kochane, nudzi sie wam? sklepy zawalone czekoladowymi kalendarzami... a potem.. hmmm sama zostalam mama.

w sobote pojechalysmy z malina do pflanzen kölle, jaskini brokatu, kiczu i wszelkich swiecidelek. weszlysmy i nagle opadl ze mnie caly listopadowa stressssss, amok i panika, odplynela firma, projekty i terminy, ktorych nie da sie dopiac. zupelnie ignorujac sobotnia walke na wozki - wszyscy mieli ten sam pomysl: kupic ozdoby adwentowe  - kupilysmy sobie torebeczke migdalow w cukrze i metodycznei wzielysmy sie za skubanie tego monstrualnego skarbu: a to bomka, a to klej z brokatem a to swiece bordowe, a to krzaczek a to zlota wstazeczka, serduszko czerwone, koziolek lylowy...

w kuchni rozlozylysmy gazety, malina uwila sobie do pokoju wieniec lylowy, ja na stol czerwony. dookola domu, skostnialymi z zimna rekami poowijalysmy donice, wsadzilysmy fiolki, powtykalysmy serduszka gdzie sie dalo. wieczorem podsluchalismy kiedy malina zasnela i jak co roku do 1 w nocy pakowalismy maciupkie prezenty, ktore zawisly na ozdobionych swierkiem schodach.

jest pieknie, kiczowato i swiatecznie. lylowo:

 

Archiwum