wrzos. malina. wspolnie i osobno.
Kategorie: Wszystkie | Malina | Praca, mąż | Wpisy z TS-u
RSS
sobota, 29 kwietnia 2006
entertainment
trzy walizki stoja gotowe na bacznosc. cos tam jeszcze prasuje. cos tam jeszcze jemy. tatus i malina nie wiedza, ze na deser mam dla nich dwa czekoladowe chrzaszcze. dostana jak im sie uda wymowic to slowo. nic za darmo. potem wskakujemy do samochodu i w droge. do oma , opa i sara. malina strasznie podniecona. jedziemy wielkim samochodem, ktory mamy do dysüozycji na dwa tygodnie. rano zawiozlam maline tym czolgiem do przedszkola polskiego, po drodze staralam sie uruchomic radio. w tej fortecy na kolkach wszystko obsluguje sie poleceniami werbalnymi. mowie wiec: entertainment, zeby wlaczyc radio. malina zdziwiona:
 - kto?
 - entertainment - powtarzam glosniej i tlumacze, ze to do samochodu. malina nie wie jak zareagowac, ale jest w wieku w ktorym wiele rzeczy jest niezrozumialych. pyta na wszelki wypadek:
 - rozmawiasz z samochodem?
kiwam glowa, bo w sumie tak, rozmawiam. i wykrzykuje, bo radio sie nie wlacza:
 - entertainment!
malina staje w obronie czolgu:
 - nie krzycz na niego, on sie boi.
no wiec nie krzycze i przygladam sie pewnemu guzikowi, ktory okazuje sie normalna galka, bo glosnosc to jez trzeba raczka. calkiem normalnie. chala nie luksus. normalna galka jak w zwyjklym golfie i fiaciku. nie moge sie jednak zbyt dlugo zastanawiac, bo malina wola:
 - o! hamburg!
boze, to ja tak daleko zajechalam? przed chwila bylysmy jeszcze w monachium.
 - tam sa balony i rurki do picia socku.
tlumaczy malina. swiatlo sie zmiania i jedziemy dalej. zostawiam mcdonaldsa z tylu. malina byla tam dwa razy w zyciu i wspomina jak piekna podroz. ale jestesmy twardzi. najpierw nauczy sie nozem i widelcem a potem n´bedziemy chodzic do restauracji dla malpek.
 - hamburg lubie bardzo. - rzuca dla pewnosci malina, zebym nie miala watpliwosci jakie ma marzenia. i po co mi taki entertainment z galka, skoro mam taki sliczny,malinowy entertainment bez galki? i jak ma dobry humor to tez da sie werbalnie sterowac!


piątek, 28 kwietnia 2006
powrtot taty, ale nie mickiewicz
jedziemy samochodem z przedszkola.w domu czeka tatus. nie bylo go trzy dni. malina zachwycona.
- sybko! sybko!
przyspieszam i pytam co mu powie na przywitanie.
 - powiem: kocham cie.
oj to sie tatus ucieszy.
 - powiedz mu, ze tesknilas za nim. - podpowiadam a malina na to
 - ty tez mu powiedz, ze tesknilas. tatus sie ucieszy.
no... powiem.
udalo sie?
mam nowa wyszukiwarke. moze w koncu uda mi sie usamodzielnic, wydoroslec, znalezc wlasne wirtualne cztery katy. pisac co zechce i miec milych gosci...
wtorek, 25 kwietnia 2006
Pierwszy wpis
Pierwszy wpis robię ja, założycielka :) I tak go potem właścicielka usunie :)
Archiwum