wrzos. malina. wspolnie i osobno.
Kategorie: Wszystkie | Malina | Praca, mąż | Wpisy z TS-u
RSS
wtorek, 31 maja 2016
myc czy nie myc. oto jest pytanie.

 

odkad tylko pamietam myje owoce i warzywa. wszystkie. nawet maliny, choc one nie lubia wody - wola wygrzane sloncem wskakiwac prosto do ust. myje ogorki, chociaz potem obieram je ze skorki, myje kiwi, i tez obieram je ze skorki. tak samo pomarancze, cytryny, awokado... ziemniakow nie myje, ale myje je po obraniu ze skorki, jablka, gruszki i banany. banany??? - spyta ktos. ktos? kazdy! odkad malina zostala ostentacyjnie wysmiana przez moja teciowa, ktora przylapala ja na... myciu banana, zwrocilam uwage, ze bananow nikt nie myje. w biurze, co mnie ktos widzi z bananen przy umywalce, dziwi sie i pyta: myjesz banany?!!!

no myje.

 

(i nadal bede myc!)

 

a wy?

 

 

 

środa, 18 maja 2016
malinowe party

 

od lat nie kupujemy sobie w dlaszej rodzinie prezentow i bardzo to sobie chwale. nie wiem jak teraz jest w polsce, ale w niemczech - ale moze to tylko w naszej rodzinie? - ludzie zyja w panicznym strachu, ze moga kupic niewlasciwy prezent. jak juz sie na cos zdecyduja to wraz z 4 alternatywami prezentuja ten pomysl kazdemu, nawet temu, kto ma zostac obdarowany. konsultacja na najwyzszym poziomie. pod choinke w tym roku malina dostala dwa swetry desigual i... na wszelki wypadek rachunek, zeby je mogla sobie w sklepie wymienic gdyby jej sie nie podobaly. strasznie mi sie to nie podoba, ale nic nie mowie. malinie tlumacze tylko dlaczego uwazam, ze to okropne.

za miesiac malina bedzie konfirmowana i cala rodzina przysyla mi strony internetowe z bizuteria i ciuchami zebym wybrala prezenty. ludzie! ja sama nie wiem co, malina tez nie wie, w sumie, nie chce nic. normalnie nie moge sie tak calkowicie cieszyc na to wielkie garden party, bo glownie sie wkurzam. ludzie kupcie srebrne serduszko na lancuszku i czesc! serduszko jest zawsze w porzadku.

postanowilismy tez odswiezyc dom i doprowadzic taras do jakiegos ludzkiego wygladu. taras i schody wyremontuja specjalisci ale sciany maz postanowil pomalowac osobiscie. przedwczoraj pojechalysmy z malina na basen a maz oklejal salon zeby pomalowac poszarzale sciany na bialo. taki malarz z niego, ze sciany piekne, sufit piekny, ale rano nie mogl wstac z lozka, bo go w plecach polamalo. do reszty scian przyjda jednak panowie. mezowi troche popsulo to humor, ale powiedzialam, ze moze pomalowac brame wjazdowa, wiec znow moze sie kreatywnie i malowniczo wyzyc!

na swoje swieto malina bedzie wystrojona w dirnd, wiec szukamy nowego. jeju, jakie cuda!!! a jakie ceny. zachwycony tatus wzrusza tylko ramionami i powtarza, ze kurcze jedno dziecko mamy i tylko ja mam resztke jakiegos rozsadku i wyprowadzam cale towarzystwo ze sklepu.

 

ogrod natomiast zupelnie bezplatnie "puchnie" w oczach zielenia. od kilku dni pada i wszystko rosnie jak na drozdzach.

bedzie pieknie.

 

 

 

 

 

 

czwartek, 12 maja 2016
czy wiesz, jakim jesteś cudem?

 

pamietam dyskuse na roznych forach o zachwycaniu sie wlasnym dzieckiem, o chwaleniu i podziwianiu i o tym ze matki przesadzaja i rozpieszczaja. nigdy sie takimi opiniami nie przejmowalam i odkad malina jest, jestem nia niezmiennie zachwycona i czesto daje temu wyraz. a dzis wpadlam na dziecisawazne.pl na taki artykul pod ktorym moglabym sie podpisac obiema rekami.

 

(...)Zamiast dążyć do zdobywania przez nasze dzieci kolejnych umiejętności, powinniśmy raczej skupić się na wzbudzeniu w nich poczucia, że są wyjątkowe. To wymaga nawiązania głębszej relacji, ale daje niesamowite rezultaty. Takie dzieci są z siebie zawsze zadowolone, same chcą rozwijać swoje zainteresowania, uczą się z zapałem rzeczy, które naprawdę je interesują. Zapewnienie poczucia bycia wyjątkowym jest lepszym kapitałem na przyszłość niż notoryczne ustawianie się w kolejce do kolejnych konkursów.(...)

(...) Okazuje się, że najcenniejszy dar, jaki jesteśmy w stanie wnieść do rozwoju naszego dziecka, to miłość i wsparcie, które możemy dać mu w dzieciństwie. Sukces nie jest zapisany w genach, zależy od życiowych doświadczeń. I to właśnie my, rodzice, mamy ogromny wpływ na to, jak potoczy się przyszłe życie naszego dziecka. Nie ma szczęściarzy i pechowców. Są ludzie, którzy wierzą w swoje możliwości, i ci, którym tej wiary brak.

caly artykul tu: http://dziecisawazne.pl/naprawde-rozwijaja-sie-talenty-czyli-o-milosci-akceptacji/

 

jak widze jak malina daje sobie rade w szkole, w kontaktach, jak radzi sobie z konfliktami, z publicznymi wystepami, z niepowodzeniami, no i z nami (niestety trudnymi rodzicami) to mam ochote powiedziec wszystkim mamom: podziwiajcie swoje dzieci codziennie i oficjalnie. szczerze i serdecznie. lepszego kapitalu na zycie nie ma.

moja ulubiona mama fabularna to mama forresta gumpa.

 

środa, 11 maja 2016
moje czytanie

 

na fb widze ciagle jakies akcje w stylu "przeczytalam 53 ksiazki", albo 15, albo iles tam ksiazek. moja tesciowa czyta ksiazki nalogowo, ale nie ma ani jednej ksiazki w domu, co 2 tygodnie przynosi z biblioteki 4-5 ksiazek i po dwoch tygodniach, przeczytane od deski do deski, wymienia na nowe, jak posciel lub reczniki. a ja w roku 2015 nie przeczytalam ani jednej ksiazki. kilka zaczelam, ale nie dalam rady skonczyc. w tym roku dobrnelam do konca "wer die nachtigall stört" i zobaczymy jak sie moje czytelnicze losy potocza dalej. moja glowa pelna jest mysli i zamyslen. czytane opowiesci mnie nudza albo mecza albo w ogole jestem taka zmeczona, ze zasypiam. moj dom jest pelen ksiazek, ale nie ma na nie miejsca w moim zyciu.

 

 

 

poniedziałek, 09 maja 2016
cisza.

 

na dlugie loty maz kupil sobie sluchawki wyciszajace. jest zachwycony i od roku sluchawki sa najwyzniejsza czescia jego bagazu podrecznego. myslalam, ze to taki tam sobie gadzet, ale jak mezowi pomaga to czemu nie. wczoraj z ciekawosci zalozylam je sobie na uszy i... znalazlam sie w innym swiecie. cisza. ulga. spokoj. z wielka poducha zawislam na hamaku otulona cisza jak puchem. malina miala kolezanke z wizyta, maz wyskoczyl na runde motorem dookola jeziora. a ja ze swoja cisza spedzilam fantastyczne dwie godziny.

co wieczor obiecuje sobie, ze przestane czytac wiadomosci. i polskie i niemieckie. powinnam sobie chyba zalozyc jakas specjalna blokade, wiadomosci i komentarze (tych w ogole nie powinno sie czytac) zabieraja mi duzo dobrej energii. potrzebna mi taka sfera wolna od wiadomosci jak czas w absolutnej ciszy, swiat zredukowany do obrazu, bez przekazu.

 

 

 

wtorek, 03 maja 2016
malina.

 

5 cm mniejsza niz ja, but o numer wiekszy. moja corka. nie mialam czasu sprawdzic jej referatu na angielski. myslalam, ze malina pokaze mi swoja wersje, zobaczymy co sobie napisala i poszukamy jakichs dodatkowych materialow po angielsku w internecie, slowek, zwrotow, napiszemy jakies kluczowe zdania, pocwiczymy wymowe. zawalona projektami dopiero wczoraj zapytalam o ten referat, ale jak tu cos poprawiac jak malina ma go wyglosic nastepnego dnia. no trudno. zobaczymy najpierw co mamy. malina stanela w kuchni z kartonikiem na ktorym widnialo 6 puktow - stacji do omowienia. bez zajakniecia wyglosila po angielsku 5 minutowy referat o flamenco. w internecie sprawdzilam tylko jak sie wymawia "kastaniety" i juz. w tym roku konczymy 9-letnia przygode z polska szkolka. po wakacjach malinie dochodzi w szkole francuski. postanowilysmy wiecej mowic w domu po polsku a za to zafundowac sobie przyjemne soboty z dlugim spaniem, zamiast porannych 40 minut w drodze do polskiej szkoly i siedzenia tam do 16:00.

ten rok zamyka wazny etap w naszym zyciu.

 

 

Archiwum