wrzos. malina. wspolnie i osobno.
Kategorie: Wszystkie | Malina | Praca, mąż | Wpisy z TS-u
RSS
czwartek, 29 czerwca 2017
nigdy nie zajmuje sie...

memami i takimi filmikami, ale tym razem musze zrobic wyjatek:

https://www.youtube.com/watch?v=K95XgPpZkxs

 

w naszych rekach, w rekach rodzicow jest sila, ktorej nie ma nikt poza nami.

 

 

wtorek, 13 czerwca 2017
malina jest zeglarzem.

malina ma ferie i juz od ponad tygodnia zegluje. codziennie od 8:30 do 17:00 na wodzie, pod woda, nad woda. raz maja wiatr raz nie. nasze kezioro to jednak nie jest garda, gdzie zawsze wieje swietny wiatr. wczoraj slonce, slonce i nagle zrobilo sie ciemno. mysle sobie, ze zaraz - zupelnie nieplanowany! - spadnie deszcz, wiec wyszlam do ogrodu sciac kilka rozwinietych roz, ktore po deszczu i tak straculyby platki a tak to postoja tu sobie kolo mnie. wychodze za rog, najpierw omiata mnie lekki wietrzyk a za chwile gwatowna fala wiatru popycha mnie na sciane, zrzuca donice z muru a drzewa targa jakby chciala je wyrwac z korzeniami. jak dwa lata temu. w panice ucieklam do domu rzucajac sekator w poplochu. ledwie zamknelam za soba drzwi lunal wsciekly deszcz, szara sciana wody. a po 10 miutach jakby nigdy nic zawswiecilo slonce. uffff, mam nadzieje - pomyslalam - ze malina byla na ladzie. trenerzy maja tam rozne takie apps wind finder czy inne i wiedza, jak ma nadejsc takie mini tornado.

apps swoje a natura swoje. wichura zaskoczyla zeglarzy na srodku jeziora. wiatr zwyczajnie... porwal maline z lodki do gory, najpierw rzucil nia o zagiel a potem o wode a w koncu porwal malinowa zaglowke. malina zaczela plynac (w calym ekwipunku to niestety nie plywa sie jak w kostiumie kapielowym), fale zalewaly jej twarz, zaglowka odplywala szybciej i szybciej rzucana i wiatrem i falami. na szczescie w klubie natychmiast zaalarmowani zeglarze (tu sa trzy kluby i taki alarm dostaja wszyscy) wskoczyli do motorowek i ruszyli na pomoc, nie tylko malinie, ale i pozostalym 6 mlodym zeglarzom - podobno wszystkie lasery lezaly w wodzie, niektore jak malinowy masztem w dol - dogonili malinowa zaglowke, wylowili bardzo zmeczona maline i... zanim cala akcja dobiegla konca, wyszlo slonce. na brzegu witaly ich podniecone dzieciaki z optymistek, przejete i uszczesliwione, ze wszystko dobrze sie skonczylo.

myslalam, ze malina bedzie przestraszona, ale ona wrocila do domu naladowana adrenalina po dziurki w uszach i przy kolacji opowiadala wszystko od poczatku chyba z trzy razy. wieczor spedzila w spontanicznie zorganizowanej grupie whatsapp dyskutujac ze ludzmi ze swojej grupy i trenerem i tak cal wspolnie porzezywali to wszystko jeszcze raz.

dzis rano malina dumnie pokazala swoje siniaki - prawdziwie lylowe nogi! - i pojechala zeglowac. i tak do piatku.

 

czwartek, 01 czerwca 2017
30 lat

 

tyle lat testowania roznych fryzur
tyle kilometrow przejoggingowanych
nowe jezyki nauczone
dziecko poczete i narodzone
przeprowadzek 7 albo i osiem
studia polsko angielskie
maz znaleziony i poslubiony
nowe umiejestnosci sportowe zdobyte
tyle upadkow i powstan
skrzetne kolekcjonowanie doswiadczen
zmudna eliminacja zlych emocji
joga, miesni rozluznianie, tance i swawole
diety bezmiesne, bezglutenowe, bezsmakowe
glodowek kilka

tyle trudu
przez 30 lat
a wszystko po to
zeby uslyszec
od 20 roznych kolezanek
ze sie
czlowiek zupelnie nie zmienil!

no to po co to wszystko, co?

 

Archiwum