wrzos. malina. wspolnie i osobno.
Kategorie: Wszystkie | Malina | Praca, mąż | Wpisy z TS-u
RSS
środa, 31 sierpnia 2016
jak sobie wychowasz, tak masz.

jeszcze nigdy nasza skrzynka pocztowa nie cieszyla sie takim zainteresowaniem. maz oglade ja od storny adresata, ale tez sprawdza strone listonosza. na koniec chodzi kolo bramy i przyglada sie krzakom, bo moze malinowa kartka wypadla listonoszowi z torby, gdzies sie zaplatala, wysunela sie ze skrzynki na listy. kto wie.

no tak. nie ma zadnej kartki. skad malina ma miec dobry przyklad? w zyciu nikomu nie wyslalismy kartki, jakies pojedyncze przypadki sie nie licza i nie maja zadnego wplywu na wychowanie dziecka. rytualy, tradycja. tak sobie maline wychowalismy i masz babo placek.

dzis sprawdzilam sytuacje u rodzicow malinowych kolezanek. jedna mama tylko sie smieje: n a p r a w d e  mysleliscie, ze one cos z tej wyspy napisza? tam nie ma czasu na pisanie! i przy tej pogodzie? no co wy!

druga powiedziala, ze tez nic, ale ze to jest dobry znak.

tylko my tacy wrazliwi. kurcze.

az tu nagle popoludniu, ot tak jakby nigdy nic, przyszedl listonosz i wrzucil kartke do skrzynki i poszedl dalej. polecialam, otworzylam i.... tak tak! jest!

jakie to szczescie, ze nasze okropne wychowanie nie ma wplywu na to cudowne dziecko. napisala kartke drobnym maczkiem. o jeju, no!!!

 

(tatus mial po drodze zrobic zakupy, ale jak sie dowiedzial o kartce przyjechal prosto do domu.)

 

 

 

 

 

wtorek, 30 sierpnia 2016
malinowy lapis lazuri.

 

krotko przed wakacjami malina dostala zaproszenie na super party. wielka radosc, ale zaraz sie okazalo, ze to akurat ten tydzien, kiedy jestesmy w hamburgu a wszystko oplacone: i samolot i hotel. malina strasznie cieszyla sie na hamburg ale tez zrobilo jej sie smutno z powodu tego przyjecia, ktore musialo przepasc. w koncu do wieczora jakos przebolala i poszla spac. sprawdzilam zmiane rezerwacji - niestety koszta bylyby niewspolmierne do sprawy. poszlam na gore i czuje, ze malina nie spi, wiec usiadlam na brzegu lozka i tak sobie cos tam jeszcze szeptaysmy jak swietnie bedzie w hamburgu i powiedzialam jej zeby cos wymyslila na pocieszenie. cos zwariowanego! i malina wyczula chyba, ze to jest ten moment:

 - mamusiu, cos zwariowanego to ja wiem bez zastanowienia.

 - tak? a co?

 - chcialabym zafarbowac na niebiesko wlosy. lapis lazuri. niebiesko.

ja mialam na mysli jakies wariactwo jak lody na sniadanie albo co... ale wlosy? ale zachcialo mi sie byc matka wyjatkowa:

 - ale tylko koncoweczki, tak?

 - tak. - malina dobija targu szybko, bo zbedne dyskusje moglyby jej pokrzyzowac plany.

uzgodnilysmy, ze tylko koncowki (dla mnie koncowki maja 2 cm) i jak nie zejdzie w ciagu wakacji to niebieska czesc obetniemy z poczatkiem roku szkolnego.

w hamburgu malina wydoroslala o kilka lat, sama jezdzila metrem na zajecia ze sztuki i do mojego biura i postanowilam dotrzymac slowa z tymi wlosami. zadanie okazalo sie nielatwe, bo w niemczech fryzjerzy nie chca farbowac wlosow ludziom do 16 roku zycia, nawet jak obok stoi matka i oficjalnie pozwala. kolezanki w pracy znalazly mi jednak niedaleko biura kultowago fryzjera - caly wytatuowny od grzywki po piety podobnie jak zatrudniona u niego fryzjerka, ktora zajela sie malina. wszyscy czekalismy w biurze z zapartym tchem. pozwolilam na wiecej niz koncoweczki, bo juz tyle bylo tego zachodu z szukaniem fryzjera. po trzech godzinach, malina wrocila taka:

 

 

wyglada to genialnie i wlasnie moja biurowa kolezanka tez sobie sprawila taki kolor.

a ja jestem fantastyczna, odlotowa mama. nazbieralam tyle punktow, ze moge sie zloscic na balagan w malinowym pokoju do bozego narodzenia:-)

 

 

 

 

 

czwartek, 25 sierpnia 2016
tesknienie malinowe.

 

zaraz ide sluzbowo na wielkie party. pogoda super, mam fajna kiecke i po wakacjach zlotawy odcien. ale jakos kurcze nie wiem... no tesknie. zadzwonilam do meza. on tez teskni. gdzies tam na wyspie nasze malutkie dziecko, coreczka szaleje na resorach a my kurcze umieramy z tesknoty. jutro skoro swit wyruszam do domu. plany mam weekendowo-bogate. a wszystko zeby zagluszyc serce.

 

ps: maz sprawdzal dzis skrzynke na listy czy juz przyszedl jakis list:-)

 

środa, 24 sierpnia 2016
pomozcie:-)

kochane moje, moi znajomi chca sie pobrac gdzies niedaleko gdanska. ona polka on francuz.

ma byc pieknie, moze byc drogo i ekskluzywnie. polecilam im szesc debow. macie jeszcze jakies pomysly?

 

 

 

wtorek, 23 sierpnia 2016
wakacyjny maraton.

 

pojechalismy, wycisnelismy z dwoch tygodni co sie dalo, wrocilismy wczoraj wieczorem a dzis malina pojechala o 7 rano na 11-dniowy oboz. bez komorki, bez telefonu, z papierem listowym i kopertami. z latarka i emaliowymi dwoma talerzami, stalowym kubkiem. z kapelutkiem i poduszka.

chyba zwariujemy. maz zabiera mnie dzis na kolacje. na wszelki wypadek.

 

 

 

 

Archiwum