wrzos. malina. wspolnie i osobno.
Kategorie: Wszystkie | Malina | Praca, mąż | Wpisy z TS-u
RSS
środa, 31 października 2012
doesn't, does?

LIVING IS EASY WITH EYES CLOSED,
MISUNDERSTANDING ALL YOU SEE.
ITS GETTING HARD TO BE SOMEONE
BUT IT ALL WORKS OUT,
IT DOESNT MATTER MUCH TO ME.

poniedziałek, 29 października 2012
cisza przed burza w NY

 

kolega podeslal mi link z earthcam z times square. i co? mam teraz siedziec i czekac az zacznie wiac? moze uda mi sie zobaczyc na zywo jak kogos wiatr roztrzaskuje o latarnie? albo unosi do gory i rzuca o ziemie? moze zobacze jak ktos na moich oczach umiera? moze zostanie porzytrzasniety samochodem?

 

jestesmy generacja podgladaczy.

 

 

malinowe znajomosci

malina prezglada twoj styl. zatrzymuje sie nad zdjeciem:

http://www.schild.ch/media/content/images/Medienmitteilungen/presse_intimissimi_baden/Intimissimi_-Kollektion_2small.jpg

 - oooooo... - podziwia - jakie piekne oczy!

 - piekna. masz racje, ale mysle, ze tu raczej chodzilo o to ze ma piekna figure - kiwam glowa, ale tez dodaje - moze jednak masz racje? moze tez o piekne oczy?

malina zastanawia sie chwilke:

 - wiesz kogo ona mi przypomina?!

 - no?

 - michala z mojej polskiej szkoly.

 

 

piątek, 26 października 2012
sms.

 

"pip". sms. malina lapie telefon i rozpromienia sie:

 - o!!!! to moja mamusia chrzescijanska!!!

 

 

boska malina

 

wielkimi krokami zbliza sie swiety marcin. pamietam jak 2-letnia malina dumnie maszerowala z kupna papierowa latarenka elektryczna i humoru nie popsula jej nawet wilgoc, przez ktora okragla twarz ksiezyca w pelni zmienila sie w obwisla harmonie wlokaca sie po ziemii. potem co roku malina majstrowala a to w przedszkolu a to szkole nowa piekna latarnie, ktora po marszu ze swieca stala jeszcze tygodniami gdzies na stole lub oknie i kolo bozego narodzenia ladowala na strychu.

czuje, ze tegoroczny marcin to juz ostatni. za rok malina jest w gimnazjum i nie sadze zeby jeszcze wzruszal ja swiety marcin. dlatego ciesze sie, ze ten ostatni raz bedzie taki specjalny. tydzien przedtem pieczemy z cala klasa rogale marcinowe, potem jest przedstawienie, ktore przypomina jak ten szlachetny rycesz podzielil sie plaszczem z biedakiem i pochod z latarniami wzdluz jeziora (marcin bedzie jechal na prawdziwym koniu), potem wielkie ognisko nad woda i gorace wino i te rogale.

przedstawienia beda dwa i jedno koliduje nam z koncertem. kilka dni malina nie mogla sie zdecydowac czy wybiera koncert czy udzial w przedstawieniu. w koncu oswiadczyla:

 - jesli dostane role jaka mi sie marzy to zostaje na przedstawieniu. jesli nie, jedziemy na koncert.

 - no swietnie. a jaka jest twoja wymarzona rola?

 - albo marcin albo bog.

rozumiem. nie sadze zeby dziewczynka dostala ktoras z tych rol, wiec ciesze sie na koncert. wczoraj malina wrac ze szkoly cala dumna:

 - dostalam te role!

  - swietego marcina?

 - nie. boga!!! - triumfuje moje dziecko.

 - gratuluje! i co musisz mowic? co robic?

 - c. i j. trzymaja taka piekna zaslone i ja caly czas stoje za ta zaslona i przemawiam jako bog.

 - tak? to caly czas cie nie widac? - kurcze, po co ja pytam? popsuje jej cala przyjemnosc...

 - pewnie, ze nie widac. stoje za blekitna zaslona, ale mam malutka dziurke, wiec chociaz nikt mnie nie widzi ja widze wszystko. no jak prawdziwy bog!

 

 

czwartek, 25 października 2012
codzienne wiadomosci z kraju i ze swiata.

 

faceci walcza o stolki okladajac sie kobiecymi macicami.

 

wtorek, 23 października 2012
dla krysi: jak to u nas teraz jest.

poniedziałek, 22 października 2012
boze...
Będe wszędzie, wszędzie będe. Nawet gdy mnie już nie będzie

http://www.youtube.com/watch?v=AtZyXnfvaXs&feature=player_embedded#!



trudne pozegnanie.
umarl gintrowski.
piątek, 19 października 2012
nastepny omlet zamowie lepiej w restauracji.

przedwczoraj rano zbilam piekna krysztalowa szklanke. strasznie mi bylo szkoda, ale pomyslalam, ze na szczescie? w poludnie spalilam strucle na popiol, w kuchni czarno i smierdzaco. popoludniu zrobilam malinie omlet. zapomnialam od razu wyplukac mikser. jajko troche przyschlo zauwazylam przy myciu i probowalam zobaczyc pod nozykami czy dobrze domylam i nic nie zostalo kolo sruby. scisnelam mikser i niechcacy wlaczylam guzik. sekunda! cos sobie obcielam, ale nie wiedzialam co, reka splynela mi krwia. wtyczka miksera wkwila jeszcze w kontakcie. jak moglam tego nie zauwazyc przy myciu? malina zalozyla mi buty i razem pobieglysmy do pobliskiej kliniki. dlon scisnieta w piesc. nie mialam sily jej otworzyc i sprawdzic. panika. lekarz pomogl otworzyc, jeden palec naciety razem z paznokciem drugi do szycia z szansa, ze przyrosnie. codziennie chodze na zmiany opatrunku. zastrzyk na tezec boli, palec boli, dusza jakas taka potrzaskana. malina i maz dbaja o mnie jak nie wiem, ale jakos nie mam humoru. nagle sie okazuje, ze prawa reka badrzo jest czlowiekowi do zycia potrzebna.


środa, 17 października 2012
malinowe poranki.

gdybym jej osobiscie nie urodzila, to moglabym sie obawiac, ze to jakies podrzucone dziecko. na nasze poranne pospieszanie malina sama znalazla rozwiazanie. wywiesila na swoich drzwiach plakat, ktory przedstawia ja w lozku i haslo: prosze budzic mnie w pol do siodmej! nigdy bym jej tego sama nie zaproponowala, bo dla mnie pol godziny wczesniej rano to bol i psychiczny i fizyczny. od dwoch tygodni malina wstaje wczesniej, robi sobie prysznic, spokojnie wybiera ciuchy do szkoly, spokojnie je sniadanie przy zapalonej swiecy a dzis nawet zdazylysmy upiec precle, wiec caly dom pachnial jak piekarnia i bylo cudnie. tak oto zawdzieczamy malinie poranny swiety spokoj i dobry humor. 
wtorek, 16 października 2012
wygodne zycie.

mamy pralke! ( a nawet suszarke, ale nie jestem pewna jak ja wlaczyc, wiec nie dotykam) i tak oto jednym susem znow jestesmy w 21 wieku!!!
co jest trudnego w byciu matka.

czlowiek w moim wieku, ktory czegos tam sie nauczyl, cos tam osiagnal, spotkal milosc zycia i znalazl miejsce do mieszkania moze zyc mniej wiecej tak jak chce. gotuje co mu smakuje albo idzie gdzies jesc, jezdzi rowerem lub samochodem, czyta filozoficzne traktaty lub dzierga szydelkiem rekawiczki, kupuje eko albo kupuje byle co, slucha muzyki powaznej lub jakiejs tam niepowaznej, pije kawe lub herbate, pali lub nie pali, pije lub nie pije.

ale jak ma sie dziecko, to bez wzgledu na wlasne poglady i zamilowania trzeba sie niezmiennie, codziennie mierzyc z calym swiatem. z jednej strony daje sie dziecku swoja wizje swiata z drugiej daje sie wolnosc i prawo wyboru, bo dziecko to nie dana nam na wlasnosc plastelina. i ten zewnetrzny swiat, ktory czesto stoi w opozycji do mojego to jest wlasnie to co uawzam za trudne w byciu matka.


wtorek, 09 października 2012
logopeda
czy logopeda to lekarz? zeby zostac logopeda - czy trzeba byc lekarzem?
poniedziałek, 08 października 2012
jak najwczesniej rozmawiac?
jak dzieciom mowic, ze trzeba jesc zdrowe rzeczy, nie jedza.
cukierki niszcza zeby? nic to! jedza.
bez czapki w mroz nie chodzic? chodza.
zeby myc, bo na starosc proteza kosztuje? nie myja.
czytac madre ksiazki, nie grac w glupie gry? graja w glupie gry.
palenie papierosow powoduje raka? pala.

skad sie wiec bierze wiara w to, ze jesli rozmawiac z dziecmi o antykoncepcji to zapobiegnie sie niechcianym ciazom nastolatek?

anglia jest krajem, w ktorym mowi sie o tym juz niemal w przedszkolu a nadal wiedzie prym jesli chodzi o mlodociane matki.



dziekuje serdecznie za komentarze pod moim poprzednim wpisem. wasze glosy pomogly mi pozbierac mysli. swiat sie od tego nie zawali, ze juz teraz pogadam z malina. juz zreszta probowalam na wakacjach, ale jakos nie zalapala tematu. dziewczynki w jej klasie potrafia sie poklocic o to czy mozliwe jest ze pippi podniosla konia o wlasnych silach czy tez byl to tylko filmowy trik. mysle, ze zawracanie im glowy prezerwatywami jest poprawianiem humoru politykom od edukacji: prosze jak sie interesuja wszechstronna edukacja dzieci. jak pokazuje przyklad brytyjski ich wysilki nie maja niewielki wplyw na zycie seksualne mlodocianych. lepiej dodaliby godzine sportu albo angielskiego.



czwartek, 04 października 2012
malina a nauka o zyciu seksualnym

malina jest w 4 klasie. ma 9 lat. no niedlugo 10. w ogrodzie bawi sie w sklepik, budowanie miasteczka dla slimakow. slucha shakiry i adele. ubiera sie w spodnie w gwiazdki i bluzki w misie. tornister liliowy w blyszczace kwiatki. czyta dzieci z bullerby i mikolajka. puszcza latawce, zbiera kasztany, spi z myszka mini i misiem milusiem. 

na zebraniu rodzicow dowiedzialam sie, ze w tym roku bedzie nauka o zyciu seksualnym. jedna z mam zapytala retorycznie, ze oczywiscie bedzie tez temat antykoncepcji.


wkurzylam sie i nie moge sobie darowac, ze nic nie powiedzialam. myslalm, ze nauka o zyciu seksualnym bedzie jak biologia. jak nauka o lataniu. mozna dyskutowac o lataniu, bez robienia licencji pilota prawda?

po co teraz pobudzac dziecieca wyobraznie? do czego jest to dziecku potrzebne?


"cudowna podroz" kolo domu a nils holgerssons gdzie?
juz pomijam te liski przemykajace kolo piwnicy wieczoreami, dziecioly z ich porannym staccato, wiewiorki baletnice.
gesi. szare dzikie gesi. cale lato parami przelatywaly nad ogrodem. wielkie takie, grube i tylko sie martwilam zeby ktora nie spadla malinie na glowe.
ale teraz to zupelne szalenstwo. malina stoi na balkonie a gesi w kluczach po 9-12 sztuk zataczaja kola nad domami i gegaja jak oszalale. jakby podskoczyc to mozna taka ges za noge zlapac. tak sie zwoluja do odlotu. kraza, kraza i gegaja. to geganie to jak zardzewialy traktor albo kompbajn. zadne sliczne: ge, ge, ge. wczoraj rano ich wrzask wyciagnal nas z lozek. pomyslalam, ze moze jakis zjazd traktorow alb old mobilow albo harleyow. nie. na lace za domem zebraly sie gesi. ale ile!!! chyba z 200? 300? cale pole zrobilo sie szare a na obrzezach dreptaly rodziny dzikich kaczek. moze tez sie wybieraja do afryki?


wtorek, 02 października 2012
wieczorne filozofie spacerowe.

po kolacji poszlismy nad jezioro. wschod ksiezyca. kula ognia wylaniajaca sie z wody. niesamowite. nad jeziorem stoi cudowna willa. cala sciane od strony wody ma przeszkolna. gdybym miala taki ekran na jezioro to bym siedziala co wieczor i sie gapila. ja po ten widok musze przejsc dobre 2-3 minuty. w willi stoi olbrzymi ekran telewizyjny i ludzie zamiast ogladac wschod ksiezyca ogladaja zle wiadomosci ze swiata. przez te zle wiadomosci wszyscy stajemy sie coraz bardziej lekliwi i sami coraz bardziej zli.
malina tlumaczy mi:
 - oni pewnie mieszkaja tu od dawna i takich wschodow widzieli tyle, ze juz ich to nie interesuje.
 - tak. wiadomosci o bankowych skanadalach i zatopionych promach tez widzieli wiele a jednak wola je od jeziora. to, ze juz kilka razy jadlas waniliowe lody nie znaczy przeciez, ze jak ci zaproponuje kulke odpowiesz: eeee juz tyle razy jadalam lody... wciaz od nowa lubisz je i sie cieszysz!



poniedziałek, 01 października 2012
melancholijnie.
urodziny meza spedzilismy w trojke. co i raz ktos dzwonil, przyjezdzal jakis kurier z paczuszka, telefon tykal sms-ami. prezenty bardzo klasyczne, kolacja bardzo uroczysta a wieczor bardzo romantyczny. maz, ktory najchetniej by urodzin, rocznic, sylwestra w ogole nie swietowal, byl jakis wzruszony i szczesliwy. wprawilo mnie to niestety w lekko malancholijny nastroj. tak fajnie umiemy zyc, tak dobrze nam sie razem zyje, to czy to musi mijac?
wczoraj lezalam troche z malina na dobranoc i tak sobie troche szeptalysmy natchnione rozmowa o przyjazniach, o mobingu, nowych kolezankach malinowych i co jest cool a co nie.
 - mysle, ze powinnysmy czesciej chodzic na spacery, jak ostatnio do lasu. wyjsc z domu i tak zwyczajnie isc przed siebie. za kilka lat jak bedziesz starsza to juz pewnie nie bedziesz miala tyle czasu dla mnie.
malina przytula sie mocno i szepce:
 - ja bede z toba zawsze chodzila ile chcesz. jak bede miala 17 czy 18 lat to tez bede z toba chodzila nawet jak sie beda jakies kolezanki ze mnie smiac!
dobrze, ze jest ciemno i spiaca malina nie czuje, ze na slono mocze jej poduszke.


Archiwum