wrzos. malina. wspolnie i osobno.
Kategorie: Wszystkie | Malina | Praca, mąż | Wpisy z TS-u
RSS
środa, 15 października 2014
wszystko jedno.

 

kondolencje. co powiedziec? niewazne. wszystko jedno co. osoba, ktorej mamy cos powiedziec stracila w styczniu ojca, latem matke a w ubiegly piatek umarl jej maz. nie ma dzieci, nie ma nikogo. jest sama jak palec.

 

wtorek, 14 października 2014
malinowo-lzawy poniedzialek. 13.

malina wrocila ze szkoly cala we lzach. mialam akurat telefoniczna konferencje, wylaczylam mikrofon a panowie jakos sami sobie dali rade. myslalam, ze jakis zly stopien albo klotnia z kolezanka. nie, nie... po drodze z autobusu malina zobaczyla zabita wiewiorke. u nas w ogrodzie ciagle biegaja wiewiorki, taki symbol zycia, lekkosci - zawsze sie smiejemy, podziwiamy i nie dowierzamy wlasnym oczom. jak mozna tak skakac, fruwac, tanczyc... a tu?... z wiewiorki zostalo zakrwawione mieso i ogonek.

 - i wiesz co, to nie byla dorosla wiewiorka ani dziecko. taki nastolatek to byl... - chlipie malina i ryczy od nowa.

obiad. zimno mi. lece do szafy i wyciagam (szafa meza jest blizej drzwi) sweter meza i hooops! juz znow siedze przy stole. maz sie smieje, ze akurat ten sweter chcial wziac do samolotu ale tak to nawet lepiej, bedzie mna pachnial. malina sie rozczula i kreca jej sie woczach lzy:

 - ja tez lubie nosic mamy rzeczy i jak mamy szalik pachnie mama...

na to maz przypomnial sobie jak kiedys, kiedy tylko przyjezdzalam na tydzien czy dwa (20 kat temu:-) to sobie na dobranoc wachal moja poduszke.

 -no! - malina kiwa ze zrozumieniem glowa i... w ryk!

biore ja na kolana jakby znow byla malutkim dzieckiem i pytam czy moze jednak cos sie stalo w szkole. no ale nie, nie buuuuuu... malina wyplakuje wszystkie swoje smutki i pewnie bol szczeki i juz jest prawie po sprawie, kiedy nagle przypomina jej sie:

 - chyba zgubilam ksiazke do laciny. nigdze jej nie ma... - i w placz. od nowa, bo i znow jej sie ta wieiworka przypomniala.

na dobranoc czyta cos tam jeszcze i obiecuje zaraz zgasic swiatlo. siedzimy na dole i slyszymy nagle wsciekle:

 - boze, jak-mnie-to-zlo-sci!!!

idziemy zobaczyc co sie dzieje. malina smieje sie przez lzy. od kilku dni kiwajacy sie zab malina trzyma w garsci, krwawiace dziaslo przeplukuje zimna woda.

 - a teraz ide spac. - kladzie sie zadowolona do lozka i zasypia natychmiast.

 

a dzis wtorek. no wtorek to od razu jakis lepszy od rana juz.

 

 

poniedziałek, 13 października 2014
malina

 

malina chodzi w swoim narzedziu tortur. wyglada to okropnie. pod podniebieniem ma rozpiety stalowy krzyz umocowany wokol tylnych zebow. co rano i co wieczor przekrecam specjalnym kluczykiem te konstrukcje, ktora rozpiera malinie gorna szczeke. na dolnych zabkach zwykla klamerka. do mycia zebow zestaw szczoteczek, nitek, swiderkow i maly prysznic do jamy ustnej. malina je miekkie buleczki, gruszke, wszystko pokrojone na malutkie kawaleczki. tak bedzie teraz przez pol roku. malina jest dzielna chociaz trudno jej mowic, jesc i pic. gdyby nie chodzilo o zdrowie a tylko o urode to bym chyba cofnela te terapie. dla mnie malina jest piekna takze z tylozgryzem.

 

akurat zyjemy w bardzo smutnym czasie: zle wiadomosci, smierc, pogrzeb, zawalone projekty, choroby, ktore nie wiadomo jak sie moga rozwinac, w pracy przechodze bardzo trudny okres, bo o ile slub firmowy jest latwy, o tyle rozwod zwiazany jest z nieprzyjemna atmosfera, prawnikami i dokumentami. i jest malina, ktora trzyma nas w pionie. zawsze w dobrym humorze, gotowa do calusow na pocieszenie, smiejaca sie od ucha do ucha mimo 2 kilogramow zelastwa w ustach, piszaca ogolnoniemiecki test najlepiej w klasie... nie mozemy jej dac po sobie poznac, ale w tym momencie jest nasza opoka, cieplem, miejscem do ktorego biegna wszystkie nasze mysli, kiedy staramy sie zapomniec o klopotach.

 

 

wtorek, 07 października 2014
it's full of evil clowns

 

w malinowej szkole co jesien odbywa sie wieczor muzyczny. piekna aula, swietne intrumenty, goscie takze spoza szkoly. malina postanowila w tym roku nie tylko grac na pianinie, ale zaspiewac jakis francuski duet z kolezanka i cos solo. troche sie martwie, bo w tamtym roku na scenie stali prawdziwi mlodzi artysci. wszystko jest bardzo serio... malina miala w planach zaspiewanie memory z "kotow", ale rok temu juz spiewala to jej kolazanka akompaniujac sobie (znakomicie) na gitarze, no wiec odpada... i dzis malina szczesliwa powiadomila mnie, ze ma pomysl a w czwartek chce zaprezentowac ten pomysl pani od muzyki.

 - o! a co chcesz spiewac?

 - funhouse! super co?

zrobilysmy krotka lekcje angielskiego i bez spiewania przelecialsmy tekst:

I dance around this empty house
Tear us down, throw you out
Screaming down the halls
Spinning all around and now we fall

Pictures framing up the past
Your taunting smirk behind the glass
This museum full of ash
Once a tickle, now a rash

This used to be a funhouse
But now it's full of evil clowns
It's time to start the countdown
I'm gonna burn it down, down, down
I'm gonna burn it down

9, 8, 7, 6-5-4, 3, 2, 1, fun! 

 

no i? pasuje na muzyczny wieczor w klasztorze?

 

 

 

grac boso.

 

zajecia z badmintona. malina chciala je kontynuowac w tym roku, ale zabraklo dla niej miejsca. nie zmartwila sie zbytnio, bo zajecia sa teraz z bardzo surowa pania. tydzien temu wywalila z zajec dwoch uczniow, bo nie mieli sportowego obuwia. w butach normalnych nie pozwala grac a boso tez nie, bo niebezpiecznie... niemiecka dokladnosc?

 

poniedziałek, 06 października 2014
zmiana dekoracji.

 

środa, 01 października 2014
malinowa odyseja.

 

malina zna odyseje na pamiec oraz wszytkie mity, bogow, boginie itp. sprawdzamy wczoraj prace domowa. lacinski tekst na polowa a4 a do niego 5 stronnicowy test multiple choice. malina odrobila te prace domowa w 10 minut. sprawdzam... hmmm no niestety za malo rozumiem z tekstu. no ale to jest test poprzedniego roku, podobno jest w internecie. szukam. jest. prawie wszystkie malinowe odpowiedzi... zle. malina oburzona:

 - w takim razie te rozwiazania w internecie sa bledne!

(panie boze, obdarz mnie tylko 2% tej pewnosci siebie, ktora ma moja corka!)

 - moze i bledne. bez tlumaczenia tekstu nie moge tego ocenic.

malina bierze sie za tlumaczenie tekstu. ja wrzucam w tlumacza google. google automatycznie rozpoznaje, ze to tekst w jezyku baskijskim, ale zaraz wyprowadzam go z bledu: lateinisch. wkurzony google wyrzuca mi taka sieczke, ze w ogole nie wiadomo o co chodzi. w tlumaczeniu na niemiecki nie, na angielski nie i na polski nie. na szczescie malina szybko tlumaczy i... sama rozumie w czym blad. po przeczytaniu pierwszego zdania od razu wiedziala co to za fragment tekstu i co w nim chodzi. a tu nic z tego! to jest inny fragmencik. i dlatego wiekszosc odpowiedzi bledna.

i tak to sobie malina sama dala taka skrocona lekcje pokory. ja nawet nic nie musialam mowic tylko bylam mila wieczorowa mamusia.

 

Archiwum