wrzos. malina. wspolnie i osobno.
Kategorie: Wszystkie | Malina | Praca, mąż | Wpisy z TS-u
RSS
poniedziałek, 01 maja 2006
dwa dziewczynki

na wszystkie nasze smutki powszednie poszlysmy sobie z malina na typowa kobieca pocieszanke: na zakupy. malina gdzies sie chyba reklam proszku do prania, kawy i innych margaryn naogladala i postanowila stworzyc z nas pare idealna. trzyma mnie za raczke a jak sie gdzies oddali w sklepie to zaraz przybiega i usmiecha sie uroczo:
- zgubilas sie mamusiu?
przytula sie, caluje i nazywa mnie ciagle mamusia, co mnie zupelnie rozkleja i mysle, ze ona to robi celowo. szczegolnie jak tak przy tym w oczy zaglada. no wiec idziemy sobe tak za raczki i widzimy na przeciw tez jakas mamusie z corka za raczke. dziecko w wieku mniej wiecej maliny. malina tez je widzi i mowi:
- mamusiu zobac. tez takie dwa ladne dziewcynki. jak my.
o jezu jak mi sie zrobilo. poszlysmy sobie wiec zaraz - dwa ladne dziewcynki - na lody, bo inaczej mojego wzruszenia nie moglam wyrazic.

(wpis z 20 kwietnia)

niemiecka poczta - niezawodna

malina codziennie pisze list do zajaca. maluje siebie i to co by chciala, zeby jej zajac przyniosl. a to zabke malutka gumowa (jak gumowy mis), a to lizaka, a to czekoladowa kulke. wklada listy do naszej skrzynki pocztowej a potem sprawdza. rzeczywiscie ostatnimi dniami zajac regularnie zabiera listy i zostawia to o co prosila w liscie malina. wczoraj namalowala mnie i siebie i dwa zajaczki.
- ty tez dostaniesz zajacka z cekolady.
ucieszylam sie z dobrego serca mojego dziecka, ale niestety mialam tylko jednego czekoladowego zajace, wiec po kilku godzinach malina znalazla tylko jeden prezent.
- oj zaczek zapomnial o mamusi. - zmartwilam sie, ale malina zaraz mnie pocieszyla:
- on jest dla ciebie i dla mnie. dla mnie uszy, dla ciebie buzia, tak?
pojechalysmy na poczte. podgryziony zajac zniknal tam dziwnym trafem. ( bo jakby go malina zjadla w calosci to z kolacji nici ). wytlumaczylam, ze zajac zgubil sie na poczcie i zeby napisala nastepny list. tym razem do listonosza, malina napisala zeby jej zwrocil czekoladowego zajczka jak go znajdzie na poczcie. listonosz byl tu dzis pol godziny temu jak zawsze na zolto na zoltym rowerze, wiec nie do przeoczenia. malina pedem pognala do skrzynki. jakiez bylo jej zdziwienie i radosc, kiedy znalazla tam swojego nadgryzionego zajaca zapakowanego w biala bibulke.
- odal mi! oddal! pana listonosza lubie.

(wpis z 19 kwietnia)

boze narodzenie w wielkanoc

siedzimy u lekarza i ogrzewamy jakims specjalnym aparatem chore malinowe uszki, zeby wyzdrowialy. przez drzwi widzimy wychodzaca od lekarza mame muzulmanke w dlugiej chuscie i maciupkim dzieciatkiem w ramionach. malina malo ze stolka nie spadla:
- patrz, jezus!

(wpis z 18 kwietnia)

dlugi weekend z tesciami

drugi dzien u teciow. o dwa dni za duzo. jutro jade do frankfurtu a malina zostanie tu na dwa kolejne dni. moi tesciowie staja coraz bardziej obcy i to chyba sie juz nie zmieni. tesciowa powstrzymuje sie zeby nie okazywac mi braku sympatii. przynajmniej tyle. nie potrafimy sie polubic i chyba juz przestalysmy sie starac.

dlugi weekend bez posmaku wakacji. maz pracuje, ja telefonuje i obeserwuje maline. kwitnie. wczoraj bylismy u ciociobabci. jej maz umarl przed tygodniem. dom jest pelen jego ubran, przedmiotow, zapachu nawet. ona mowi o nim w czasie terazniejszym i jest strasznie pogodna. 70 - letnia ciocia biegala przez godzine z malina i bawila sie w chowanego. mloda, sprawna, wesola. kiedy ja to wszystko dopadnie? czy da sobie sama rade?

niech ten tydzien przemknie, minie. chce do domu.

sobota, 29 kwietnia 2006
entertainment
trzy walizki stoja gotowe na bacznosc. cos tam jeszcze prasuje. cos tam jeszcze jemy. tatus i malina nie wiedza, ze na deser mam dla nich dwa czekoladowe chrzaszcze. dostana jak im sie uda wymowic to slowo. nic za darmo. potem wskakujemy do samochodu i w droge. do oma , opa i sara. malina strasznie podniecona. jedziemy wielkim samochodem, ktory mamy do dysüozycji na dwa tygodnie. rano zawiozlam maline tym czolgiem do przedszkola polskiego, po drodze staralam sie uruchomic radio. w tej fortecy na kolkach wszystko obsluguje sie poleceniami werbalnymi. mowie wiec: entertainment, zeby wlaczyc radio. malina zdziwiona:
 - kto?
 - entertainment - powtarzam glosniej i tlumacze, ze to do samochodu. malina nie wie jak zareagowac, ale jest w wieku w ktorym wiele rzeczy jest niezrozumialych. pyta na wszelki wypadek:
 - rozmawiasz z samochodem?
kiwam glowa, bo w sumie tak, rozmawiam. i wykrzykuje, bo radio sie nie wlacza:
 - entertainment!
malina staje w obronie czolgu:
 - nie krzycz na niego, on sie boi.
no wiec nie krzycze i przygladam sie pewnemu guzikowi, ktory okazuje sie normalna galka, bo glosnosc to jez trzeba raczka. calkiem normalnie. chala nie luksus. normalna galka jak w zwyjklym golfie i fiaciku. nie moge sie jednak zbyt dlugo zastanawiac, bo malina wola:
 - o! hamburg!
boze, to ja tak daleko zajechalam? przed chwila bylysmy jeszcze w monachium.
 - tam sa balony i rurki do picia socku.
tlumaczy malina. swiatlo sie zmiania i jedziemy dalej. zostawiam mcdonaldsa z tylu. malina byla tam dwa razy w zyciu i wspomina jak piekna podroz. ale jestesmy twardzi. najpierw nauczy sie nozem i widelcem a potem n´bedziemy chodzic do restauracji dla malpek.
 - hamburg lubie bardzo. - rzuca dla pewnosci malina, zebym nie miala watpliwosci jakie ma marzenia. i po co mi taki entertainment z galka, skoro mam taki sliczny,malinowy entertainment bez galki? i jak ma dobry humor to tez da sie werbalnie sterowac!


piątek, 28 kwietnia 2006
powrtot taty, ale nie mickiewicz
jedziemy samochodem z przedszkola.w domu czeka tatus. nie bylo go trzy dni. malina zachwycona.
- sybko! sybko!
przyspieszam i pytam co mu powie na przywitanie.
 - powiem: kocham cie.
oj to sie tatus ucieszy.
 - powiedz mu, ze tesknilas za nim. - podpowiadam a malina na to
 - ty tez mu powiedz, ze tesknilas. tatus sie ucieszy.
no... powiem.
udalo sie?
mam nowa wyszukiwarke. moze w koncu uda mi sie usamodzielnic, wydoroslec, znalezc wlasne wirtualne cztery katy. pisac co zechce i miec milych gosci...
wtorek, 25 kwietnia 2006
Pierwszy wpis
Pierwszy wpis robię ja, założycielka :) I tak go potem właścicielka usunie :)
1 ... 86
 
Archiwum